i 3 Spis treści

Mój pies był chory i teraz nie je – historia właściciela, który w końcu znalazł rozwiązanie

m
}
22.08.2025
mój pies był chory i teraz nie je

i 3 Spis treści

Gdy miska była pełna, a on tylko patrzył, czuliśmy się bezradni. Wczoraj walczyliśmy z gorączką i biegunką. Dzisiaj mamy problem z brakiem apetytu u psa. Zastanawiamy się, jak możemy mu pomóc bez szkody dla jego zdrowia.

Te tygodnie były naprawdę długie. Rano podchodził do miski, wąchał i odchodził. Wieczorem zasypiał zmęczony. Zrozumieliśmy, że wyzdrowienie psa to maraton, nie sprint.

Będziemy opowiadać krok po kroku, co zrobiliśmy. Zaczynając od pierwszych objawów, przez wizyty u weterynarza, aż po zmianę diety na hipoalergiczną. Dowiesz się, jak stymulować apetyt, łączyć różne typy karm i jakie suplementy wybrać.

Rozwiązania wymagają czasu, praktyki i dobrych produktów. Na przykład od CricksyDog, które naprawdę pomogły. Jeśli szukasz sprawdzonego sposobu, jesteś w dobrym miejscu.

Najważniejsze wnioski

  • Apetyt może zmniejszyć się po chorobie. Ważne jest, aby obserwować psa i działać z planem.
  • Zawsze zaczynaj od wizyty u weterynarza. To podstawa, zanim coś zmienisz w diecie.
  • Delikatne zachęcanie do jedzenia jest lepsze niż nacisk i pośpiech.
  • Dieta hipoalergiczna pomaga uspokoić żołądek i skłonić psa do jedzenia.
  • Łączenie karm mokrych i suchych może pomóc w okresie rekonwalescencji.
  • Dobrze dobrane smakołyki i suplementy wspomagają proces zdrowienia.
  • Zdrowy rytm żywienia, kontrola postępów i unikanie błędów to klucz do sukcesu.

Nasza historia: od pierwszych objawów do braku apetytu

Najpierw zauważyliśmy pierwsze objawy u naszego psa. Ospalość, krótsze spacery i mniej zabawy – to nas martwiło. Wieczorem pojawiły się wymioty i biegunka.

Kolejnego dnia pies miał lekką gorączkę, 39,5°C. Pies dużo pił, ale nie chciał jeść. Zaniepokojona skóra na karku, która wolno wracała, wskazywała na odwodnienie. Dodatkowo pies miał ból brzucha.

Zaczęliśmy zapisywać wszystko: kiedy karmimy, ile pije wody, jak często załatwia się. Próbki kału zbieraliśmy do analizy. Każdego dnia sprawdzaliśmy wagę, która spadała. To nas niepokoiło.

Po kilku dniach objawy jelitowe minęły. Pies znowu miał energię do spacerów. Jednak nadal nie był zainteresowany jedzeniem.

Analizowaliśmy przyczyny. Choroba, ból, odwodnienie i stres wpływały na apetyt. Zauważyliśmy, że pies miał rano najmniej chęci do jedzenia.

Z każdym dniem spadek wagi był większy. Chociaż kryzys żołądkowy minął, pies nadal nie chciał jeść. Wiedzieliśmy, że musimy działać.

Zrobiliśmy listę ważnych faktów:

  • Chronologia: ospałość, wymioty, biegunka, gorączka.
  • Objawy bólu: napięty brzuch, unikanie dotyku.
  • Odwodnienie i brak chęci jedzenia.
  • Notatki i próbki kału, pomiary wagi.

Kiedy apetyt nie wracał, wiedzieliśmy, co robić. Musieliśmy działać zgodnie z planem, rozważając stres i regenerację po chorobie.

Co oznacza utrata apetytu po chorobie u psa

Czasami po chorobie pies może nie chcieć jeść. Może to być objaw chwilowego braku apetytu znanego jako anoreksja. Ból, podrażniony żołądek lub jelita, a nawet owrzodzenia mogą sprawiać, że jedzenie przestaje być przyjemnością.

Przyczyny utraty apetytu bywają różne. Po lekach, jak NLPZ i antybiotyki, pies może odczuwać nudności. Infekcje mogą osłabiać węch i smak, przez co pies może nie lubić swojej zwykłej karmy. Dodatkowo, problemy z jelitami, np. po biegunce, mogą wpłynąć na zmianę rytmu głodu.

Stres i lęk, szczególnie po pobycie w szpitalu, również wpływają. Pies może nie chcieć jeść tej samej karmy, kojarząc ją z bólem. Po wyzdrowieniu jelita i wątroba nadal potrzebują czasu na regenerację, co jest ważne dla dobrego trawienia.

Kilka sygnałów powinno nas zaniepokoić. Należą do nich długotrwałe wymioty, krew w stolcu czy gwałtowna utrata wagi. Jeśli zauważymy takie objawy, konieczna jest szybka konsultacja z weterynarzem.

Dla dobrze samopoczucia psa ważna jest odpowiednia dieta i higiena. Proponujemy lekkostrawne posiłki, dbamy o nawodnienie i podajemy jedzenie w spokojnym miejscu. To pomaga w przywróceniu apetytu bez dodatkowego stresu dla zwierzęcia.

  • Delikatne żywienie zmniejsza ból po chorobie i ryzyko nudności.
  • Probiotyczne wsparcie pomaga, gdy mikrobiota jelitowa psa jest rozchwiana.
  • Zmiana smaku lub tekstury karmy przełamuje skojarzenia i wspiera stopniowy powrót apetytu.

mój pies był chory i teraz nie je

Po leczeniu zauważyliśmy, że mój pies nie je tak jak przedtem. Miski były odstawiane pełne. Pies nie chciał nawet swoich ulubionych chrupek. Zastanawialiśmy się, co robić, gdy pies nie je. Szukaliśmy sposobów, jak go zachęcić do jedzenia bez presji.

Robiliśmy typowe błędy. Ciągle zmienialiśmy smaki karmy, co pogarszało sytuację. Miskę zostawialiśmy na cały dzień, co zaburzało regularność posiłków. Porcje były za duże, mieszaliśmy też różne marki karmy, co skutkowało problemami żołądkowymi.

Wprowadziliśmy stały plan dnia dla naszego psa. Ustaliliśmy godziny posiłków i krótkie okna na jedzenie, trwające 15–20 minut. Kiedy karmiliśmy, wokół panował spokój. Nie było rozmów ani innych rozproszeń. Takie działanie pomogło, zwłaszcza gdy pies miał problemy z apetytem.

Podgrzewaliśmy karmę, by była bardziej aromatyczna. Do wody dorzucaliśmy elektrolity, zalecone przez weterynarza. Ta metoda pomogła, kiedy zastanawialiśmy się, co zrobić, gdy nasz pies nie chce jeść.

Była ważna konsekwencja po chorobie. Dawaliśmy małe porcje jedzenia i zawsze świeżą wodę. Nie podawaliśmy resztek. To pomagało w znalezieniu najlepszego sposobu na zachęcenie psa do jedzenia.

  • Jedzenie tylko o stałych porach, miska znika po 20 minutach.
  • Zero przypadkowego mieszania marek; jedna receptura na raz.
  • Małe, apetyczne porcje podane na ciepło.
  • Cisza i spokój przy misce, woda z elektrolitami pod ręką.

Diagnoza z pomocą weterynarza

Zdecydowaliśmy na szybką wizytę u weterynarza, aby ustalić plan działania. Początkowo zrobiono badanie krwi psa. Sprawdzono zapalenie, pracę wątroby i nerek. Dodatkowo wykonano jonogram, by zbadać poziom elektrolitów. Ważne było, ponieważ odwodnienie i biegunka mogą je zaburzyć.

W międzyczasie przeprowadziliśmy testy kału. Chodziło o wykrycie pasożytów i bakterii. Nie zwlekano również z testami na parwowirozę i giardiozę. To pomogło szybko zweryfikować, czy problemem jest infekcja przewodu pokarmowego.

Następnie wykonano USG brzucha psa. Szukaliśmy różnych anomalii, jak obecność ciał obcych. Rozmawialiśmy o każdym wyniku. Chcieliśmy zrozumieć, skąd u psa apetyt znikł i dlaczego ma wzdęcia.

Poczyniliśmy również przegląd ostatnio podawanych leków. Sprawdzaliśmy, czy antybiotyki czy NLPZ nie szkodzą jego żołądkowi. Weterynarz zaproponował bezpieczne leki osłaniające i przeciwwymiotne. Dawkowanie było dopasowane do naszego psa.

Końcowo rozważono dietę eliminacyjną. Zdecydowaliśmy się na stopniowe przejście na karmę hipoalergiczną. To wiązało się z testami alergii pokarmowej. Włączyliśmy do diety probiotyki i nowe białko. Kontrolowaliśmy wagę psa podczas kolejnych wizyt u weterynarza.

Domowe wsparcie rekonwalescencji

Zaczęliśmy od podstaw. Stały dostęp do świeżej wody i czysta miska to podstawa. Po konsultacji z weterynarzem, rozważyliśmy elektrolity dla psa.

Znaleźliśmy cichy kąt w domu, z dala od TV. Spokój pomaga w regeneracji i zmniejsza stres. Krótkie spacery wokół bloku są bardzo ważne.

Wprowadziliśmy dietę lekkostrawną. Serwujemy małe porcje, często. Delikatnie podgrzewamy jedzenie, by uwolnić zapach, co zachęca do jedzenia.

Zwracamy uwagę na higienę żywienia. Miski są czyste, jedzenie świeże. Nie mieszamy nowych porcji ze starymi resztkami. Karmimy o stałych porach.

Cenimy rutynę. Chwalimy psa po jedzeniu, dajemy mu miłość. Przy mdłościach konsultujemy się z weterynarzem w sprawie leków.

Dbamy o spokój. Nasza cierpliwość i konsekwencja wpływają na psa. Dieta i odpoczynek pomagają w regeneracji.

Co działało, a co nie – nasze próby i błędy

Początkowo, robiliśmy błędy w żywieniu psa. Próbowałem zmieniać karmy i smaki co dwa dni. Do tego mieszaliśmy różne marki, czekając na cud. W efekcie, pies zaczął wybrzydzać i wzrosło nasze zmartwienie.

Dosmaczanie potraw tłuszczem z obiadu też było złym pomysłem. Weterynarz wyjaśnił, że może to prowadzić do zapalenia trzustki psa. Po chorobie daliśmy zbyt twarde przysmaki, co sprawiło, że pies miał ból dziąseł i odmówił jedzenia. Przekarmianie przekąskami zamiast posiłków tylko pogorszyło sytuację.

  • Chaotyczna rotacja karm – więcej zamieszania niż korzyści.
  • Mieszanie marek – trudna obserwacja reakcji organizmu.
  • Tłuszcz z patelni – krótka radość, długie skutki uboczne.
  • Twarde gryzaki – ból po chorobie, spadek zaufania do miski.
  • Przysmaki zamiast obiadu – kalorie bez odżywienia.

Co okazało się pomocne? Stosowaliśmy jedną strategię żywienia przez 10–14 dni. Wybraliśmy hipoalergiczną, monobiałkową dietę. Do posiłków dodawaliśmy ciepłą wodę lub trochę mokrej karmy. Używaliśmy także bezpiecznego sosu roślinnego dla niejadków, który nie zawiera cebuli ani czosnku.

Podejście do smakołyków zmieniliśmy. Po posiłku dawaliśmy 100% mięsne przysmaki, jak suszona pierś z kurczaka. Dodatkowo przeprowadzaliśmy testy które z nich smakują naszemu psu najbardziej. Dwa małe talerzyki, ta sama pora, krótki czas, bez stresu dla psa.

Obserwowaliśmy każdą reakcję psa. Od wyglądu kału, przez energię na spacerach, po zachowanie przy misce. To pomogło nam wychwycić różnicę między kaprysami a reakcjami na karmę. Ułatwiło to także rozmowy z weterynarzem, gdy wracały problemy żywieniowe.

Zmniejszyliśmy wybiórczość pokarmową psa, spowalniając zmiany i wprowadzając jasne reguły. Regularne testy smaków bez mieszania marek pomogły wybrać odpowiednią karmę. Dzięki temu, nasz żołądek psa nie był rozregulowany. Ta metoda umożliwiła nam także lepsze planowanie diety z weterynarzem.

Bezpieczne pobudzanie apetytu

Myśleliśmy o łagodnym pobudzaniu apetytu psa, unikając presji. Podawaliśmy jedzenie w cichej przestrzeni, daleko od kuchni. Na początku, karmienie z ręki pomogło psu polubić jedzenie. Później wróciliśmy do miski, aby uniknąć złych przyzwyczajeń.

Zastosowaliśmy naturalne metody wzmacniania apetytu. Krótkie spacery i proste ćwiczenia przed jedzeniem sprawdzały się najlepiej. Szukanie granulek krok po kroku budziło ciekawość psa i zachęcało do jedzenia.

Ogrzewanie jedzenia do ciepłej temperatury i rozdrabnianie porcji okazało się skuteczne. Zwiększało to aromat i apetyczność pokarmu. Stosowaliśmy małe porcje i regularność posiłków.

Dodawaliśmy do jedzenia bulion bez soli i cebuli oraz odrobinę sosu roślinnego dla psów. Dołączaliśmy też probiotyk. Unikaliśmy mocnych przypraw, tłuszczów i niezdrowych resztek.

W razie długotrwałych problemów kontaktowaliśmy z weterynarzem. Unikaliśmy karmienia na siłę. Ważne były białko wysokiej jakości i łatwostrawne węglowodany. Potrzebna była również cierpliwość i regularny dzień.

Hipoalergiczna dieta, która odmieniła sytuację

Wybraliśmy dietę eliminacyjną, która trwała 6–8 tygodni. Eliminowała ona typowe alergeny. Dzięki temu łatwiej było nam zauważyć, co szkodzi naszemu psu.

Zdecydowaliśmy się na karmę z jednym źródłem białka. To pomogło wyeliminować alergeny. Obejmowało to jagnięcinę, królika, łososia i alternatywne białka jak owady.

Wybraliśmy karmę bez kurczaka i pszenicy. Unikaliśmy też niespodzianek w składzie karmy. Dokładnie sprawdzaliśmy etykiety, zwracając uwagę na każdy detal.

Skoncentrowaliśmy się na kwasach omega-3 i rozpuszczalnym włóknie. Dodatkowo zadbaliśmy o cynk i biotynę. Pozwoliło to poprawić stan skóry i sierści naszego psa.

Jak to wyglądało w praktyce:

  • Jedno białko w porcji – to była zasada.
  • Zero kurczaka – w karmie dla naszego psa.
  • Zero glutenu pszennego – wybraliśmy karmę na bazie ryżu lub ziemniaków.
  • Sztywna rutyna – bez przekąsek poza dietą.

Po kilku tygodniach zobaczyliśmy poprawę. Nasz pies miał lepszy apetyt i ładniejszą skórę. Posiłki ponownie stały się dla niego przyjemnością.

CricksyDog – rozwiązanie, które u nas zadziałało

Wybraliśmy CricksyDog jako dietę eliminacyjną. Była to karma hipoalergiczna bez kurczaka i pszenicy. Ważny był dla nas prosty skład i jasne pochodzenie białka.

CricksyDog ma ofertę dopasowaną do rozmiaru i wieku psa. Są karmy Chucky dla szczeniąt, Juliet dla małych psów, oraz Ted dla tych większych. Dostępne smaki to jagnięcina, łosoś, królik, wołowina i białko z owadów. To ułatwia zmianę karmy bez ryzyka alergii.

Zaczęliśmy od karmy Ted z jagnięciną, później wprowadziliśmy królika. Do suchych karm dokładaliśmy mokrą Ely również z jagnięciną. Dzięki temu jedzenie było wilgotniejsze i bardziej aromatyczne. Wszystko bez kurczaka i pszenicy.

Po dziesięciu dniach zauważyliśmy lepszy apetyt i trawienie u naszego psa. To, co znaleźliśmy w opinii o CricksyDog, zgadzało się z naszymi obserwacjami. Zwłaszcza że zwracaliśmy uwagę na zmiany podczas spacerów.

Poszukując alternatyw, sięgnęliśmy po Juliet dla małych psów. To idealne dla mniejszych członków naszej rodziny. A Chucky było świetne dla szczeniąt u naszych znajomych. Wszyscy mogli korzystać z tej samej filozofii żywienia.

Najwięcej znaczyła dla nas elastyczność CricksyDog. Etykiety były jasne, a karma hipoalergiczna i bez zbędnych składników. Dzięki rotacji smaków łatwo dbaliśmy o prostotę i jakość.

Jak łączyliśmy karmy suche i mokre

Zaczęliśmy ostrożnie, stosując mix 70% suchej i 30% mokrej karmy. To pozwalało nam na łatwe połączenie obu typów bez obciążenia żołądka. Mieszanka ta oferowała więcej smaku i lepszą konsystencję. Porcje były też odpowiednio zbilansowane.

By dostosować się do nowej diety, mieliśmy plan. Obserwowaliśmy reakcję organizmu: sprawdzaliśmy kał i poziom energii po spacerach. Dzięki temu wiedzieliśmy, czy tempo zmiany jest odpowiednie.

  1. Dni 1–3: 25% nowej karmy.
  2. Dni 4–6: 50% nowej karmy.
  3. Dni 7–9: 75% nowej karmy.
  4. Dzień 10+: 100% nowej karmy.

Suchą karmę zawsze nawilżaliśmy, zalewając ją ciepłą wodą. Robiliśmy to na 5–10 minut, aby zmiękła i uwolniła swoje aromaty. Następnie dodawaliśmy mokrą karmę, delikatnie mieszając. Chcieliśmy, żeby każdy kawałek był równomiernie przygotowany.

Zwracaliśmy uwagę na kaloryczność posiłków. Liczyliśmy kalorie, kierując się wagą, kondycją i zaleceniami producenta. Przy wzroście aktywności, zwiększaliśmy dawkę. W spokojniejsze dni, wracaliśmy do dawnej porcji.

Unikaliśmy dodatku ludzkich przekąsek. To pomagało utrzymać stałą dietę. Dzięki temu nie było nieprzewidzianych sytuacji, które mogłyby zaszkodzić żołądkowi.

Podsumowując nasz rytuał:

  • nawilżanie karmy ciepłą wodą,
  • utrzymanie stałych proporcji 70/30,
  • ostrożne wprowadzanie nowej karmy,
  • dbanie o zbilansowaną dietę i dostosowywanie porcji.

Smakołyki i dodatki, które zwiększyły chęć jedzenia

Dodaliśmy smakołyki od MeatLover do codzienności. Były z jagnięciny, łososia, królika, dziczyzny i wołowiny. Dawało to fajną nagrodę po posiłkach i podczas zabaw węchowych. Nie zastąpiły one głównej karmy, a pomogły polubić miskę.

Chcąc podnieść atrakcyjność karmy, używaliśmy Mr. Easy – wegańskiego sosu. Kilkoma kroplami zmienialiśmy smak suchej karmy. To było dobre dla wybrednego pieska i nie psuło jego specjalnej diety.

Przysmaki treningowe podawaliśmy z umiarem. Pilnowaliśmy kalorii i odejmowaliśmy je od codziennej dawki. Po ciężkich treningach szukaliśmy czasu na wodę i lekki posiłek. Tak dbaliśmy o żołądek psa.

  • Smakołyki 100% mięsa MeatLover tylko jako wsparcie, nie zamiast obiadu.
  • Mr. Easy sos wegański do delikatnego aromatu bez alergenów.
  • Małe porcje, regularne pory i spokojne otoczenie przy misce.

Kompleksowe wsparcie zdrowia i pielęgnacji

Postawiliśmy na spokój i mądre dodatki po chorobie. Wybraliśmy Twinky witaminy w dwóch rodzajach. Jeden typ to multiwitaminy dla ogólnego zdrowia psa, drugi – na wsparcie stawów. Dzięki temu mogliśmy zadbać o chrząstkę i ruchliwość.

Zwróciliśmy uwagę na higienę jamy ustnej. Codziennie używaliśmy Denty, wegańskie patyczki dentystyczne. Pomogły one w walce z kamieniem i nieprzyjemnym zapachem, co jest ważne przy mokrej diecie.

Osłabienie uderzyło w skórę naszego pupila. Do pielęgnacji wybraliśmy szampon Chloé dla wrażliwych oraz balsam do nosa i łap. Ta para produktów pomogła skórze psa się zregenerować i chroniła ją.

Zdawaliśmy sobie sprawę, że suplementy nie zastąpią pełnowartościowego jedzenia. Traktowaliśmy witaminy i wsparcie stawów jako dodatki. Regularna pielęgnacja skóry przynosiła naszemu psu komfort i dobre samopoczucie.

Plan żywieniowy na powrót do zdrowia: nasz szablon

Stworzyliśmy plan karmienia dla psa po chorobie. Jest prosty i można go dostosować do wieku oraz wagi zwierzęcia. Dzięki stałemu harmonogramowi posiłków, dzień jest lepiej zorganizowany. To też pomaga uspokoić żołądek zwierzaka.

Zaczynamy od podawania małych porcji. Pozwala to żołądkowi zwierzaka „przypomnieć się” jak trawić pokarm. Oto nasze kroki dotyczące tego, co robić dalej.

  1. Tydzień 1–2: Dajemy 4 posiłki dziennie. W skład wchodzi 70% suchej karmy (dopasowanej do wielkości i wieku – np. Ted, Juliet, Chucky) i 30% karmy mokrej Ely. Suchą karmę zalewamy ciepłą wodą. Możemy dodać kilka kropli Mr. Easy. Unikamy resztek ze stołu.
  2. Tydzień 3–4: Serwujemy 3 posiłki dziennie. Rotujemy białka, wybierając hipoalergiczne warianty: jagnięcinę, królika, łososia, owady, wołowinę. Każdy smak podajemy przez 10–14 dni, żeby zobaczyć, jak na niego reaguje pies.
  • Smakołyki: MeatLover jako nagroda po posiłku lub w czasie treningu, ale to maksymalnie 5–10% dziennego zapotrzebowania na energię. Liczymy je do dziennego limitu karmy. Dzięki temu nie przejadamy psa.
  • Suplementacja: Podajemy multiwitaminę Twinky zgodnie z masą ciała psa. Twinky Stawy stosujemy u psów, które potrzebują wsparcia dla swoich stawów. Denty dajemy co 1–2 dni, by dbać o higienę jamy ustnej.
  • Pielęgnacja: Kąpiel używając Chloé raz na 3–4 tygodnie. Balsam do nosa i łap w razie suchości skóry lub pęknięć.
  • Monitorowanie: Ważymy psa raz w tygodniu. Oceniamy stolec w skali 1–7, a także zwracamy uwagę na energię i apetyt zwierzęcia. Jeśli zauważymy coś niepokojącego, od razu konsultujemy się z weterynarzem.

Ten plan sprawdza się u szczeniąt (jak Chucky), małych ras (jak Juliet) i u psów średnich oraz dużych (jak Ted). Unikamy kurczaka i pszenicy. Taki jasny plan żywieniowy z dobrze zorganizowanymi posiłkami wspiera zwierzęta w powrocie do zdrowia.

Wniosek

Brak apetytu u psa to skomplikowany problem. Kluczowe są: diagnoza od weterynarza, spokojna rekonwalescencja i odpowiednia dieta. Dieta hipoalergiczna, bez kurczaka i pszenicy, jest ważna.

Wielką zmianę przyniosło przejście na karmy CricksyDog. Wybraliśmy jagnięcinę, łososia, królika, owady i wołowinę. Do tego doszła mokra karma Ely. Łagodnie, ale skutecznie, apetyt psa wrócił. Stolce się unormowały i widać było wzrost energii.

Dodatek smakołyków i suplementów diety dawał dodatkowe wsparcie. Nie zachwiały one ustalonej diety. Takie połączenie jakości białka, dodatków i regularności karmienia przyniosło sukces.

Podsumowując, współpraca z weterynarzem i konsekwencja to klucz do sukcesu. Dieta hipoalergiczna i cierpliwość pomogą. Konsekwentne postępowanie i mądre decyzje prowadzą do poprawy.

FAQ

Dlaczego po chorobie nasz pies przestał jeść, choć inne objawy ustąpiły?

Po chorobie jelit czy żołądka apetyt może wracać powoli. Może to być przez ból, nudności po lekach, stres czy osłabienie węchu. Jelita i wątroba muszą się zregenerować. Ważna jest lekka dieta i dużo wody. Jeśli pies jest osowiały, wymiotuje lub ma krew w stolcu, należy iść do weterynarza.

Jakie „czerwone flagi” wymagają pilnej wizyty u weterynarza?

Są sygnały, które niepokoją: uporczywe wymioty, ciemny lub krwisty stolec, ból brzucha, szybka utrata wagi, odwodnienie, gorączka i brak energii. Wtedy trzeba zrobić badania jak morfologia, biochemia, badanie kału oraz USG brzucha.

Od czego zacząć, gdy pies odmawia nawet ulubionej karmy?

Trzymamy się stałych pór karmienia i spokoju przy misce. Karma powinna być lekko ciepła i świeża. Ważne jest, by nie zmieniać często karmy ani nie przesadzać z ilością.

Jak bezpiecznie pobudzić apetyt u niejadka po chorobie?

Podgrzewamy karmę, wlewamy trochę ciepłej wody, robimy mniejsze kawałki. Spacer i zabawy przed jedzeniem też pomagają. Dobrze jest dodać trochę bulionu bez soli i unikać tłuszczów i przypraw.

Czy hipoalergiczna dieta ma sens po przebytej biegunce lub zapaleniu żołądka?

Tak, dieta bez kurczaka i pszenicy pomaga uniknąć alergii. Próbujemy takiej diety przez 6–8 tygodni. Szukamy bezpiecznych źródeł białka jak łosoś czy królik i dodajemy omega-3 i włókno.

Jakie badania pomagają znaleźć przyczynę utraty apetytu?

Robimy podstawowe badania krwi, sprawdzamy funkcje organów, badamy kał. Ważne są też testy na konkretne choroby i USG, by wykluczyć inne problemy.

Jak łączyć karmę suchą i mokrą, by nie podrażnić żołądka?

Zacznijmy od mieszania 70% suchej karmy z 30% mokrej. Nową karmę wprowadzamy stopniowo. Suchą karmę moczymy, by była miękka. Obserwujemy reakcję psa i dostosowujemy kaloryczność.

Co u nas się nie sprawdziło, a co faktycznie pomogło?

Niektóre metody zawiodły: zmiany karmy, dodatki tłuszczu, twarde przysmaki. Skuteczne były: stały plan karmienia, hipoalergiczna dieta, wilgotniejsze posiłki i probiotyki.

Czy marka CricksyDog może wesprzeć rekonwalescencję?

Dla nas tak. Wybraliśmy karmy bez alergenów. Dodatkowo stosowaliśmy mokrą karmę dla wilgotności. Efekty były widoczne po ok. 10 dniach.

Jakie smakołyki i dodatki są bezpieczne przy diecie eliminacyjnej?

Przysmaki 100% mięsa są w porządku. Do smaków używaliśmy roślinnej przyprawy. Smakołyki to tylko mała część diety.

Jakie suplementy i pielęgnacja wspierają powrót do formy?

Pomagały nam multiwitaminy i suplementy na stawy. Używaliśmy wegańskich produktów do higieny i pielęgnacji skóry. To dodatki, nie zamienniki diety.

Jak wygląda praktyczny plan karmienia po chorobie?

Tydzień 1–2: karmimy 4 razy dziennie mieszanką suchej i mokrej karmy, zawsze świeże. Tydzień 3–4: trzy posiłki, zmieniamy białka w obrębie bezpiecznych opcji. Ważymy psa co tydzień i obserwujemy.

Kiedy można wrócić do standardowej karmy?

Powrót do standardowej diety planujemy z weterynarzem. Jeśli pies ma stabilne stolce i jest w dobrej formie, można powoli próbować. Niekiedy lepiej trzymać się prostszej diety.

Jak ograniczyć stres, który hamuje apetyt?

Zapewniamy regularny dzień, spokojne miejsce do jedzenia, krótkie spacery. Unikamy stresu przy jedzeniu. Nasz spokój i regularność wspomagają apetyt psa.

[]